Siemka. :)
Wróciłam właśnie ze szkoły, gdzie ledwo co uniknęłam mojej drugiej w historii pały. Uratowało mnie jedynie to, że polonistka zapamiętała to, że czytałam pracę domową z brudnopisu (zeszyty były zebrane do sprawdzenia).
Uff ! :)
Coś cały miesiąc szykuje się bardzo pracowity.
Niestety. :(
W tym tygodniu są zapowiedziane trzy sprawdziany i duża kartkówka, a na przyszły jest już zaplanowany jeden i szykują się dwa.
O raaaany. -,-
Wystawianie ostatnich ocen jest dopiero dwudziestego.
O dziwo: dziś pisząc datę ani razu nie pomyliłam roku, co mi się nigdy nie trafiło, żeby się od razu przestawić. :D
A dzisiejsza data w moim zeszycie wyglądała b. ładnie i zajmowała w końcu mało miejsca. :)
Piszę miesiąc po rzymsku, a dniu nigdy zera na początku.
Więc to wyglądało tak: 2 I 2012r.
Idę odrabiać lekcje i się nauczyć na biologię. Znów.
Potem na chemię, bo z biologii już tak w miarę umiem. ^^
No to pa. :*
PS. Dziękuję Anonimowemu za taki w miarę pozytywny komentarz do postu Julko ! <3.
Porównanie do Ankyl jest na chwilę obecną jednak zbyt duże, ale to wiele dla mnie znaczy, dziękuję. :*
tak to moja książka do niemca:D
OdpowiedzUsuń