Hej! :)
Przepraszam. Znów. Ale na weekend od czwartku do poniedziałku mam usprawiedliwienie!
Przez ten cały czas byłam na nartach, a w poniedziałek po szkole odsypiałam, chociaż odsypiać zaczęłam na lekcjach.
Fazowo było!
Nauczyłam się jeździć. ^^
Jednak - chrzest bojowy zaliczony. W pierwszy dzień (czwartkowy wieczór), kiedy ledwo co hamowałam, zjechałam z górki i za ogrodzenie (luźno zawieszona linka).
W niedzielę jednak nie chciałam schodzić ze stoku i tata mało co nie musiał mnie ściągać siłą.
A buty narciarskie ... bez komentarza. Łydki mnie tak okropnie bolą!
Ból się opłacał, kocham narty. <3
Planuję ustawić posty na automat, a kiedy będę miała czas, to po prostu będę wchodzić i dawać posta na bieżąco co u mnie.
Na razie założyłam bloga, co do którego mam większe ambicje: juliesprings.blogspot.com.
Zapraszam do czytania!
Żegnam, czytam ,,Spaloną".
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz! :)
♥